środa, 26 lipca 2017

Trojaczki na pocieszenie i pożegnanie


Miałam dziś wybrać się do parku ze swoimi pannami na piękne zdjęcia. Lecz od rana lał deszcz, aż do końca dnia i nici z planów.
Miałam też nie pisać posta, bo ten i następny tydzień mam mniej luźny i miałam zająć się czymś innym. Fotki miałam zrobić dla swojej przyjemności podczas obowiązkowego spaceru z dziećmi.

Dzień jednak przyniósł spore przykrości i ku pokrzepieniu mojego serducha jednak napisałam post. Relaksuje mnie to, oddala uwagę od problemów, wręcz daje mi satysfakcję i poczucie że przecież mam jeszcze Was 😘
Jeśli się mylę to w tym przypadku proszę nie wyprowadzajcie mnie z błędu, chcę akurat w nim tkwić 😇

Szkoda tylko, że moje dzisiejsze bohaterki wpisu musiały mieć kiepskie zdjęcia w złym świetle i telefonem, bo aparat cyfrowy gdzieś dziś wsiąkł (jakby tego było mało).
A tak się szykowały................zabrały kapelusze i parasolkę przeciwsłoneczną, pożyczyły ode mnie najlepsze ciuchy.............. i się biedne nie doczekały słońca 😐

No trudno się mówi, jak widać pogoda nie tylko ludziom płata figle. A w to lato to już w ogóle. Takiego lata nie pamiętam póki żyję.

Dziewczynami są klony Kurhn. Trzy identyczne. Na artykułowanych ciałkach jak u barbie Fashionistas.
Po przeczytaniu posta Kidy zauroczona jej oryginałem Kurhn zapragnęłam wyjąć moje klony i popatrzeć na nie. Jak już tak patrzyłam i macałam to pomyślałam.......czemu nie, a obfocę klonowe laski 😉

W sumie mieszka ich u mnie 4 takie same sztuki. Czwartej tu nie ma.

Postanowiłam też, iż czterech nie potrzebuję, więc z trzema się pożegnam. Zanim to nastąpi to chciałam je gdzieś uwiecznić na pamiątkę pożyczając im chwilowo ciuszki innych moich lal do zdjęć.
Troszkę są na mnie złe, że żegnam je nie zdjęciami w parku 😢
Za to zdecydowały, że pójdą do warzywek i owoców dzieci, bo tam kolorowo jak w parku z kwiatami 😁

Przepraszam Was za jakość zdjęć, dziś są wyjątkowo słabe i nieostre 😭
Ale może coś tam dopatrzycie się miłego dla Waszego oka.......... 






niedziela, 23 lipca 2017

Pamela na spacerze


Spodobała mi się moja odwaga w robieniu fotek lalkom poza domem, więc dziś zabrałam na spacerek małą Pamelkę. Miał być pobliski par, lecz nie wyszło, bo z potrzeby siły wyższej trzeba było obrać iny kierunek.

Dlaczego zabrałam akurat Pamelkę skoro nie lubię małych lalek i tylko te w skali 1:6 zdobywają moje serce.........?

A dlatego, że już dawno planowałam ją Wam pokazać a teraz przyspieszyła to Ania od której Pamela do mnie przyjechała. Jej świeżo założony blog lalkowy spowodował szybsze pochwalenie się Pamelką i zaproszenie do odwiedzenia Ani bloga: Zioskwinowa Lalkosfera

Pamela jest moją jedyną przedstawicielką tych lal. Ona jedyna mi wystarczy. Nabyłam ją od Ani z chęci pomacania na żywo tego maluszka. Buźkę ma w moim guście, ciałko artykułowane, więc uznałam, że powinnam ją mieć w swojej kolekcji.

To kolejna lala od Ani tak zadbana przez lata, która była z nią od zawsze a wygląda jak nieużywana. Albo Ania była dzieckiem dbającym albo się nią nie bawiła 😉

Zważywszy na fakt, że Pamelki są bardzo delikatne w artykułowanych stawach to aż cud, że przetrwała niepołamana. Ciuszki jej również jakby nie nosiły śladów używania i wyblakłości. Buciki także przetrwały idealny stan i nie zostały zagubione. Włoski nieczesane, stan pudełkowy.

Na plecach ma sygnaturę Ocean Toys.
Ubranka oryginalne z jej zestawu Monte Carlo.

Podoba Wam się ta mała wdzięczna panna?















Pod górę delikatna i leniwa panna postanowiła podjechać na koniku córki.

piątek, 21 lipca 2017

Powrót z urlopu


Witam Was cieplutko😘 , już jestem z powrotem 🚍

Jak pisałam w poprzednim poście moje dwie lalki były z nami na urlopie. Łaziły po lesie 🌲🌳 , opalały  się i kąpały w jeziorze 🏊

Celowo i dla zabawy pokazałam je poprzednio bez głów i dla utrudnienia nie zdjęłam im ciuszków, bo są to dwie dość znane panny przez fanów wszelakiej maści lalek barbiowatych. Nagie natychmiast byście odgadli i nie byłoby zabawy 😢

Szczerze to jestem zdziwiona, że tak długo trwało odgadywanie kim są i tylko jedna osoba rozpoznała obie naraz. Może faktycznie za bardzo zakryłam ich ciałka........ Sądziłam, że dłonie lalek zdradzą wszystko.

Cieszy mnie jednak, że znalazł się ktoś kto zna je bardzo dobrze, nawet odziane 😄

Nie, nie, tak szybko nie napiszę jak mają na imię. Sami popatrzcie kto bawił się i wypoczywał ze mną..............

No i przy okazji wstyd się przyznać, ale wyznam, że od tylu lat zbierania lalek pierwszy raz w życiu odważyłam się zabrać jakąś poza dom i zrobić zdjęcia w terenie. Z tegoż powodu urlop był dla mnie jeszcze bardziej ekscytujący 😉




Spacer po lesie............


To nie my obgryzłyśmy, wolimy jagody 😊



Byłyśmy chwilowo nawet porwane przez małego leśnego ludka. Po czym udało nam się uciec i skryć na drzewie.




Był też czas na mały odpoczynek.




I podziwianie kwiatów, których zbyt wiele w okolicy nie było 🌸



Nie obyło się bez oporów wejścia nad jezioro, gdyż jedna z panien jak się okazało wzięła ze sobą niepasujący strój kąpielowy 😠 i jak tu się kąpać i opalać............ ale dała radę 😁




 Zawsze przecież można się schować ze wstydu w piasek 😜





No i nie wiem czy moja pierwsza sesja plenerowa wyszła jak trzeba, ale i tak jestem z siebie dumna, że się odważyłam na nią 😚

 

 
  
Na zakończenie turnusu tygodniowego dziewczyny przebrały się w kiecki wyjściowe i udały się na wiejską dyskotekę 💃🎶



Spotkaliśmy podczas spaceru też niebywałe zjawisko, całą rodzinkę wiewiórek na jednym drzewie 😄 Szkoda, że za siatką czyjegoś ogrodu, ale może właśnie w niewoli czują się bezpiecznie i nie boją się pokazywać złowrogim ludziom, bo lalek raczej nie mają powodu się obawiać ...........




I teraz już większość z Was już wie, że to Betty Teen od Tong i Daisy od Mary Quant.

Jako pierwsza i jedyna wiedziała o tym Marta 😉
Zapewne dlatego, że jest wielką fanką Betty a przez jej ręce przewinęło się też wiele Daisy.

Gratuluję Martuś wiedzy o tych lalach !!! 👏

Tą płaskostopą Betty dostałam niedawno w prezencie od Andrzeja któremu udało się przytargać ją z przebojami z targu specjalnie dla mnie.


Dziękuję Ci Kochany za to 😘

Daisy chciałam zrobić loki z jej filcu, ale nie przewidziałam, że ten gatunek kudełków stopi się od wrzątku a włoski skrócą się przez to o połowę długości. Wyszedł mi zatem baranek zamiast loków czy fal. Początkowo się rozpłakałam ale potem stwierdziłam, że dobrze jej w tej fryzurze i zaakceptowałam ją 😏

A czy Wy już byliście lub niedługo będziecie na zasłużonym urlopie?

Powitanie ;-)

Witajcie ;-) Nie umiem pisać o swoich zainteresowaniach, nie należę do osób wylewnych i kreatywnych😒 W związku z tym mój blog o moich ...