wtorek, 15 sierpnia 2017

Przyjaźń międzyplanetarna


Ostatnie dwa tygodnie zaowocowały brakiem czasu na lalkowanie, ale nie do końca 😆

Dziś kochana Ewunia popędziła mnie do działania oznajmiając: "daj jakiś wpis na blog, bo Ci pajęczyną zarośnie". No to wzięłam się do kupy i pokażę Wam dwie przyjaźniące się Petry. Każda jakby z innej planety 😂

Blondynę już dawno chciałam Wam pokazać, ale czekała na przyjaciółkę. Wreszcie się doczekała.

Blondi to prezent od Ewusi w ślicznych pasujących jej ciuszkach Made In Porcelanowe Lale

Dziękuję Ci Ewciu za cudną zadbaną Petrunię 💙💚💛💜

Druga zaś Petra uniknęła śmietnika. Kupiłam ją z mocno obciętymi włosami z resztką grzywki. Niefortunnie i niechcący moja córcia wyrwała jej nogę w sposób taki, że już tylko na śrubę da się ją przytwierdzić 😑 ale będzie już wtedy dawcą ciałka innej Petrze. A tej podarowałam ciało od gadającej Petry której główka nie nadaje się już na nic.

Główkę tej panny pozbawiłam resztek jej obciętych włosów a że lubię bawić się kolorami to zdecydowałam się na eksperyment i wszyć jej mój ukochany kolor, zielony 😉

Po 10 godzinach wyszła mi zielona dziewczyna z nutką złotego dla kontrastu.

Brnąc dalej w chciejstwo optymistycznej zieloności ubrałam jej strój od Teresy Sit in Style.

Ania nazwała ją kosmitką 😎
Tak więc mam ziemiankę i ..... no właśnie..... z jakiej ona planety to nie wiem, nawet nie wiem czy kosmici są na pewno zieloni..... ?

Mimo to panny bardzo się polubiły i świetnie się rozumieją.










niedziela, 30 lipca 2017

Korzystajmy z lata


Ostatnie dni na Pomorzu były zbyt deszczowe i ponure. Kiepskie lato w tym roku mamy 😑


Dlatego korzystając z pierwszego takiego w te wakacje u nas wyjątkowego upalnego weekendu wybrałam się nad morze.


Zauroczona ruchowymi możliwościami MTM z poprzedniego mojego postu przypomniałam sobie, że w pudle zalega kilka kompletnie zapomnianych przeze mnie równie artykułowanych lal. Tak też postanowiłam jedną z nich zabrać ze sobą aby i ona zażyła nadmorskiego słońca i kąpieli w Zatoce (niektórzy twierdzą, że to już otwarte morze) 🏊


Wybrałam na naszą towarzyszkę Zośkę, bo ona najbardziej mnie urzeka przez wzgląd na swoje niebieskie oczęta i kompletnie mi nie przeszkadza brak peruki, nawet bardziej mi się takie moje Liv-ki podobają 😉



Na przystanku w oczekiwaniu na autobus....




Zwiedzając ścieżkę zdrowia w drodze na plażę.....






Wreszcie u celu i wyczekiwane lenistwo......









Po wylegiwaniu się na plaży postanowiła trochę się rozruszać w rybackiej knajpce podczas kiedy my jedliśmy rybkę.


Zajrzała też zaciekawiona do tamtejszej wędzarni ryb gdzie zwiódł ją piękny zapach.


Jej koleżanki czuły się lekko zlekceważone i same wybrały się później na krótko poopalać się pod dom.



piątek, 28 lipca 2017

Mam i ja ;-)


Chodzę po Waszych blogach, oglądam i podziwiam Wasze lale....... Z podziwu wyjść nie mogę jakie niektóre mają możliwości ruchowe i jakie są dzięki temu wdzięczne przy fotografowaniu........... Znam je, niby wiedziałam o tym, ale po Waszych zdjęciach bardziej skusiłam się zostać posiadaczką jednej z nich i osobiście sprawdzić funkcjonalność lalki.

A więc....... To Wasza wina, że ją mam 😁
Chociaż bardziej wolę to nazwać nie winą a zasługą 😋

Przemiła pani Hania wystawiła takową na naszym olx w świetnym stanie, z wymienioną prawidłowo taką samą główka od Fashionistas sztywniary, która to miała lepszy gatunek włosów niż ta MTM. I chwała jej za to, bo dzięki temu mam wyjątkową MTM z delikatnymi w dotyku włoskami.

Pani Hania mieszka dość blisko mnie, więc kiedy przestało w końcu od kilku dni chwilowo lać udałam się na spacer po moją potencjalną mieszkankę.

Nie bardzo mi do gustu przypadają oryginalne ciuszki Made To Moves i miałam dziewczynę zabrać do domu, przebrać w coś bardziej kobiecego i zabrać w weekend do parku na sesję zdjęciową, pod warunkiem, że skończą się dni ulew.

Nie dałam rady, nie wytrzymałam........ A jestem już coraz bardziej odważna w plenerze z lalkami, że nawet zbytnio ludzie wokół mi nie przeszkadzają, to sesyjka malutka odbyła się w drodze do domu 😚

I tak to wyszło na szybko:

Widok z górki na Gdańsk trochę mi nie wyszedł......Ale panna go i tak podziwia.



No i wracamy spacerkiem do domku........jej nowego.










Docieramy, zaraz pozna swój nowy dom.



Już sprawdza mały balkonik czy się nadaje na jej możliwości i posiadówy wieczorne.




Przebrała się dopiero na wieczór, kiedy to już za ciemno na zdjęcia jest.



środa, 26 lipca 2017

Trojaczki na pocieszenie i pożegnanie


Miałam dziś wybrać się do parku ze swoimi pannami na piękne zdjęcia. Lecz od rana lał deszcz, aż do końca dnia i nici z planów.
Miałam też nie pisać posta, bo ten i następny tydzień mam mniej luźny i miałam zająć się czymś innym. Fotki miałam zrobić dla swojej przyjemności podczas obowiązkowego spaceru z dziećmi.

Dzień jednak przyniósł spore przykrości i ku pokrzepieniu mojego serducha jednak napisałam post. Relaksuje mnie to, oddala uwagę od problemów, wręcz daje mi satysfakcję i poczucie że przecież mam jeszcze Was 😘
Jeśli się mylę to w tym przypadku proszę nie wyprowadzajcie mnie z błędu, chcę akurat w nim tkwić 😇

Szkoda tylko, że moje dzisiejsze bohaterki wpisu musiały mieć kiepskie zdjęcia w złym świetle i telefonem, bo aparat cyfrowy gdzieś dziś wsiąkł (jakby tego było mało).
A tak się szykowały................zabrały kapelusze i parasolkę przeciwsłoneczną, pożyczyły ode mnie najlepsze ciuchy.............. i się biedne nie doczekały słońca 😐

No trudno się mówi, jak widać pogoda nie tylko ludziom płata figle. A w to lato to już w ogóle. Takiego lata nie pamiętam póki żyję.

Dziewczynami są klony Kurhn. Trzy identyczne. Na artykułowanych ciałkach jak u barbie Fashionistas.
Po przeczytaniu posta Kidy zauroczona jej oryginałem Kurhn zapragnęłam wyjąć moje klony i popatrzeć na nie. Jak już tak patrzyłam i macałam to pomyślałam.......czemu nie, a obfocę klonowe laski 😉

W sumie mieszka ich u mnie 4 takie same sztuki. Czwartej tu nie ma.

Postanowiłam też, iż czterech nie potrzebuję, więc z trzema się pożegnam. Zanim to nastąpi to chciałam je gdzieś uwiecznić na pamiątkę pożyczając im chwilowo ciuszki innych moich lal do zdjęć.
Troszkę są na mnie złe, że żegnam je nie zdjęciami w parku 😢
Za to zdecydowały, że pójdą do warzywek i owoców dzieci, bo tam kolorowo jak w parku z kwiatami 😁

Przepraszam Was za jakość zdjęć, dziś są wyjątkowo słabe i nieostre 😭
Ale może coś tam dopatrzycie się miłego dla Waszego oka.......... 






niedziela, 23 lipca 2017

Pamela na spacerze


Spodobała mi się moja odwaga w robieniu fotek lalkom poza domem, więc dziś zabrałam na spacerek małą Pamelkę. Miał być pobliski par, lecz nie wyszło, bo z potrzeby siły wyższej trzeba było obrać iny kierunek.

Dlaczego zabrałam akurat Pamelkę skoro nie lubię małych lalek i tylko te w skali 1:6 zdobywają moje serce.........?

A dlatego, że już dawno planowałam ją Wam pokazać a teraz przyspieszyła to Ania od której Pamela do mnie przyjechała. Jej świeżo założony blog lalkowy spowodował szybsze pochwalenie się Pamelką i zaproszenie do odwiedzenia Ani bloga: Zioskwinowa Lalkosfera

Pamela jest moją jedyną przedstawicielką tych lal. Ona jedyna mi wystarczy. Nabyłam ją od Ani z chęci pomacania na żywo tego maluszka. Buźkę ma w moim guście, ciałko artykułowane, więc uznałam, że powinnam ją mieć w swojej kolekcji.

To kolejna lala od Ani tak zadbana przez lata, która była z nią od zawsze a wygląda jak nieużywana. Albo Ania była dzieckiem dbającym albo się nią nie bawiła 😉

Zważywszy na fakt, że Pamelki są bardzo delikatne w artykułowanych stawach to aż cud, że przetrwała niepołamana. Ciuszki jej również jakby nie nosiły śladów używania i wyblakłości. Buciki także przetrwały idealny stan i nie zostały zagubione. Włoski nieczesane, stan pudełkowy.

Na plecach ma sygnaturę Ocean Toys.
Ubranka oryginalne z jej zestawu Monte Carlo.

Podoba Wam się ta mała wdzięczna panna?















Pod górę delikatna i leniwa panna postanowiła podjechać na koniku córki.

Powitanie ;-)

Witajcie ;-) Nie umiem pisać o swoich zainteresowaniach, nie należę do osób wylewnych i kreatywnych😒 W związku z tym mój blog o moich ...