niedziela, 10 września 2017

Niespodziewana i wymarzona towarzyszka


Uffffffff, w końcu coś Wam Kochani tu pokażę po małej przerwie.......

Ostatnio z powodu pracy cierpię na brak czasu. Ale nie jest aż tak fatalnie, abym nie mogła co jakiś czas polalkować i odszczurzyć blog 😄 przecież człowiek musi mieć jakieś przyjemności w życiu aby czuć, że żyje 😝

Udało mi się przypadkowo zdobyć według mnie najpiękniejszego konia lalkowego. I to tego do kompletu dla mojej Cali Girl.
Właściwie jest to ONA bo to klacz o imieniu Topanga. I tu dziękuję Ani za uświadomienie mnie 😘

Lea pęka z radości z przybyłej klaczy. Nie sądziła, że kiedykolwiek będzie ją posiadać.
Konik ma zadrapany nosek ale jej to nie przeszkadza 😄 Mnie aż tak też nie 😋

Sama Lea dotarła dawno temu do mnie bez oczu ale ratunek nadszedł szybko i przeszła repaint u Idy w Idowe Wintaże. Już dziękowałam Iduni i podziękuję jeszcze raz 😍

Oryginalne ubranka Lei to nie mój gust, są dla mnie zbyt nowoczesne, więc przebrałam ją w coś bardziej luźnego. Niestety jednak nadal chodzi boso 😒 Ale już niedługo, bo właśnie podpatrzyłam pomysł na coś na jej specyficzne stópki u Arimy.

Póki co dziś hasała z nową konną przyjaciółką na bosaka po rześkiej po deszczu trawie. Ani Lea ani Topanga nie narzekały na mokre podłoże. Tylko ja ostatnio ciągle jęczę i narzekam na słotę 😭

Zdjęcia z braku nadmiaru czasu zrobiłam na baaaardzo szybko, w pędzie po drodze do sklepu. Także nie ma co liczyć na spam zdjęciowy, ale lepsze to niż nic 😁

Jakość fotek też daje do życzenia, chyba aparat mi pada 😥









wtorek, 29 sierpnia 2017

Nie-Wakacyjna miłość


Kończą się wakacje, które w Rubinowym zaowocowały lalkową miłością 💕

Przybyło do mnie dwóch Kenów........ Sama sobie się dziwię, bo NIGDY męskie lalki nie były w mym zainteresowaniu. A tu nagle zauroczona pewnymi panami co się u mnie nie zdarza postanowiłam ich przygarnąć.

Jednym z nich jest Blaine Cali Guy z 2004 rok, którego ujrzałam u Ani. Niby go znałam, lecz tym razem po przyjrzeniu się rzuciły mi się w oczy jego rysy nad ustami i zgrabny nosek 😄
Coś mi natychmiast podpowiedziało, że muszę go mieć.

Drugiego zaś koniecznie mieć u siebie musiałam. Nie dość, że jest stary, bo z 1962 roku to do tego przeuroczy, zgrabny i z naturalnymi kształtami. Tak więc mam w końcu coś z vintage Mattel 😎
I jest on z jednym przypadków, który zauroczył mnie wiele bardziej na żywo.

I jak to u panów, którzy przybywają do domu pełnego lalek "płci" żeńskiej wiadomym było, że nie zostaną już ani chwili dłużej singlami. Moje panny obleciały ich natychmiast. Mimo wielu dziewczyn każdy z nich w mgnieniu oka wybrał tę dla siebie 😉

Blainowi przeznaczenie podpowiedziało Steffi Love z moldem Betty Teen a Kenowi Tressy młodszą tylko kilka latek.

No i proszę..... Jak to miłość nie zna granic i nie dba o pochodzenie..... Panowie Mattel mają nierasowe babki, bo jedna Simba a druga Palitoy.

Steffi przeszła wcześniej reroot prawie łysej główki i otrzymała ciałko od jakiejś innej lali, bo swojego nie posiadała.

Tak to miłośnie lalkowo u mnie kończą się wakacje a na półce stoją dwie obściskujące się pary i nie jest to tylko wakacyjna miłość 💜💜💜








niedziela, 27 sierpnia 2017

Szalona małolata


Dostałam od Marty w prezencie piękną główkę Skipper, która miała obcięte mocno włoski. Im więcej patrzę na te starsze Skipperki tym bardziej mi się podobają, mimo, iż to nie moja skala lalek. Ich buźki podobały mi się zawsze, ale do rozmiaru tych lalek zaczynam się dopiero przekonywać. Lecz chyba Skipper będą moimi wyjątkami w lalkach mniejszych niż 1:6.

Nie miałam zamiaru przekazać cudnej Skipper na straty i zachciało mi się zrobić z niej zwariowaną, zakręconą i szalona małolatę 😜

Dałam jej pasujące rozmiarem i odcieniem ciałko po małej Sarah od Simba. A główce zrobiłam reroot ze sznureczków. Nie do końca jestem zadowolona z niego, ale efekt wyszedł taki jak chciałam......miała być szalona i niepokorna 😋

Jeśli poznajecie jej buźkę to dajcie cynk proszę. 
Czy to może być Funtime 1974 ??? hmmmm Kolor ust mi się nie zgadza 😕








Taka była: 


piątek, 25 sierpnia 2017

Głupawka


Wybaczcie mi dziś ten post dziwny, ale nie mogę się powstrzymać 😁
Syn mi dziś pokazał jakiś program, snap czy coś, do zabawy zdjęciami i się zaczęło......... Stara baba postanowiła się też pobawić 😜

Szybciutko na ofiarę tej mojej zabawy wybrałam lalkę córki, Nancy.

Życzę miłego oglądania i sorki za moją dzisiejszą głupawkę 🐸













A tak wygląda bez snapa Nancy, którą córka już dawno się nie bawi a wciąż stoi bo ma cudny pyszczek i włosiska............





A to specjalnie dla Idy, to ja 😉
Pozdrawiam Was Kochani 😘




Robiąc zdjęcia mąż mnie zapytał czy ma dzwonić na pogotowie ........ 😂

sobota, 19 sierpnia 2017

Odratowany trupek


No i znowu o mojej jednej z najbardziej ukochanych lal. Znowu, bo już dwa razy pokazywałam moje Diany, tu czarnowłose a tu po reroocie.
Na tym na pewno się nie skończy, bo jeszcze kilka czeka na upublicznienie a dwie są w drodze do Rubinowego 😍 

Przepraszam tych, których zanudzam, ale nie umiem się powstrzymać, za bardzo KOCHAM Dianki 😇 Do tego stopnia, że tak samo jak Betty Teen mogę mieć ich na pęczki i mam to gdzieś, że mam duble, są mi wręcz wskazane. Nie umiem bez nich lalkowo żyć 😪

Przygarniam nawet łyse, jak w tym przypadku. Trafiła mi się łysa i to sama jej główka. Nie potrafię przejść obok i nie chcieć dać jej szansy.
Tak więc zakupiłam główkę, wyrerootowałam i poszukałam pasującego ciałka.

Niestety nie mam rudych włosów do wszycia, które tak mi się marzyły dla Diany. Za to kochana Iza podarowała mi swego czasu cudne włosiska z runa wełny owczej. Długo się zastanawiałam jak je wykorzystać, bo są tak piękne dla mnie, że mogła jej otrzymać tylko lalka, której w mojej ocenie będą pasowały. Stwierdzając, że Diana taką właśnie lalką jest oraz, iż ma idealne dla mnie pasujące fioletowe oczka to właśnie ona otrzymała owczą czuprynę 😜

Nie miałam i nie mam zamiary tych włosków upinać w jakąś fryzurę, za bardzo podoba mi się ten busz na głowie Diany. Bałabym się też, że popsuję jej te cudne fale naturalne. Włoski są niesamowicie mięciutkie, puszyste wręcz w dotyku.....cudeńko, którego nie widać na fotkach 😕

Jestem niezmiernie wdzięczna Izie za te kłaczki 😘

I tak to Diana dostała drugie......a może i trzecie, bo nie znam jej historii.......życie i została odratowanym trupkiem.......już nie trupkiem 😙
Swoją drogą zawsze się zastanawiam co robiła i robiono z każdą lalką zanim do mnie trafiła.......







wtorek, 15 sierpnia 2017

Przyjaźń międzyplanetarna


Ostatnie dwa tygodnie zaowocowały brakiem czasu na lalkowanie, ale nie do końca 😆

Dziś kochana Ewunia popędziła mnie do działania oznajmiając: "daj jakiś wpis na blog, bo Ci pajęczyną zarośnie". No to wzięłam się do kupy i pokażę Wam dwie przyjaźniące się Petry. Każda jakby z innej planety 😂

Blondynę już dawno chciałam Wam pokazać, ale czekała na przyjaciółkę. Wreszcie się doczekała.

Blondi to prezent od Ewusi w ślicznych pasujących jej ciuszkach Made In Porcelanowe Lale

Dziękuję Ci Ewciu za cudną zadbaną Petrunię 💙💚💛💜

Druga zaś Petra uniknęła śmietnika. Kupiłam ją z mocno obciętymi włosami z resztką grzywki. Niefortunnie i niechcący moja córcia wyrwała jej nogę w sposób taki, że już tylko na śrubę da się ją przytwierdzić 😑 ale będzie już wtedy dawcą ciałka innej Petrze. A tej podarowałam ciało od gadającej Petry której główka nie nadaje się już na nic.

Główkę tej panny pozbawiłam resztek jej obciętych włosów a że lubię bawić się kolorami to zdecydowałam się na eksperyment i wszyć jej mój ukochany kolor, zielony 😉

Po 10 godzinach wyszła mi zielona dziewczyna z nutką złotego dla kontrastu.

Brnąc dalej w chciejstwo optymistycznej zieloności ubrałam jej strój od Teresy Sit in Style.

Ania nazwała ją kosmitką 😎
Tak więc mam ziemiankę i ..... no właśnie..... z jakiej ona planety to nie wiem, nawet nie wiem czy kosmici są na pewno zieloni..... ?

Mimo to panny bardzo się polubiły i świetnie się rozumieją.










niedziela, 30 lipca 2017

Korzystajmy z lata


Ostatnie dni na Pomorzu były zbyt deszczowe i ponure. Kiepskie lato w tym roku mamy 😑


Dlatego korzystając z pierwszego takiego w te wakacje u nas wyjątkowego upalnego weekendu wybrałam się nad morze.


Zauroczona ruchowymi możliwościami MTM z poprzedniego mojego postu przypomniałam sobie, że w pudle zalega kilka kompletnie zapomnianych przeze mnie równie artykułowanych lal. Tak też postanowiłam jedną z nich zabrać ze sobą aby i ona zażyła nadmorskiego słońca i kąpieli w Zatoce (niektórzy twierdzą, że to już otwarte morze) 🏊


Wybrałam na naszą towarzyszkę Zośkę, bo ona najbardziej mnie urzeka przez wzgląd na swoje niebieskie oczęta i kompletnie mi nie przeszkadza brak peruki, nawet bardziej mi się takie moje Liv-ki podobają 😉



Na przystanku w oczekiwaniu na autobus....




Zwiedzając ścieżkę zdrowia w drodze na plażę.....






Wreszcie u celu i wyczekiwane lenistwo......









Po wylegiwaniu się na plaży postanowiła trochę się rozruszać w rybackiej knajpce podczas kiedy my jedliśmy rybkę.


Zajrzała też zaciekawiona do tamtejszej wędzarni ryb gdzie zwiódł ją piękny zapach.


Jej koleżanki czuły się lekko zlekceważone i same wybrały się później na krótko poopalać się pod dom.



Powitanie ;-)

Witajcie ;-) Nie umiem pisać o swoich zainteresowaniach, nie należę do osób wylewnych i kreatywnych😒 W związku z tym mój blog o moich ...